piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział 7 ,, To był naprawdę ciężki dzień ,ale była jeszcze noc.. "

30.03.2015 r. (poniedziałek)

  
  Nagle zadzwonił mój ulubiony budzik o 6:40 . Byłam bardzo zmęczona ,ale musiałam się ogarnąć i zejść na dół na śniadanie. 
 Szybko przygotowałam się do szkoły i nie budząc Dragona zeszłam na dół.
-Hej Mamuś! Co tam robisz?
-Hej Nalla. Śniadanie .
-hmm.. Jestem głodna
-Poczekaj jeszcze chwilkę zaraz jajecznica będzie gotowe.
-Dobrze ..poczekam .. ale ślinka mi leci jak patrzę na tą jajecznice ..
-Wytrzymasz Nalluś , jak się spało? - obróciła się i spojrzała mi w oczy.
-Dobrze...
 Czyżby wiedziała o wszystkim co się działo? A może mama też ma moce? Nie, przecież to naszyjnik nas nimi obdarowuje. Może po prostu się spytam.. Nie , jeszcze nie. Chociaż musiała coś wiedzieć.  Rozal mówiła ,że nie bez powodu naszyjnik wybrał naszą rodzinę. Czyli już od paru lat musi on krążyć z matki na córkę. A co jeśli urodził się chłopak ,też dostał naszyjnik. Byłoby to dość nietypowe ,ale czemu nie?
Rozmyślałam tak jedząc jajecznice  ,gdy spojrzałam na zegarek.
-O matko już 7:30! Lecę ,papa mamo!
-Miłego dnia skarbie! Nie zapomnij o tym ,że dziś masz taneczne!
-A no tak! Dziś o 16?
-Tak!
-To papa
 I już szłam do szkoły ,idzie się około 15 min ,ale nie lubię się spóźniać. Zwłaszcza ,że dziś umówiłam się z Tosią o 7:35 obok sklepu. ( To było nasz punkt spotkań idąc razem do szkoły ). Tosie znam od ..dziecka. Jest moją najlepszą przyjaciółką.Jestem mniej więcej w jej wzroście. Ma blond włosy do ramion i ciepłe piwne oczy. Trochę się różniłyśmy ja miałam brązowe włosy jej długości i zielone oczy.  Potem w podstawówce poznałam resztę dziewczyn. Kamile tylko poznaliśmy w gimnazjum. Wszystkie mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Uważam ,że stanowimy niezłą ekipę.
 Gdy dotarłam do sklepu Tosia szła zza zakrętu. Stanęłam patrząc na idącą blondynkę.
-Hej Tosia!
-Hej Nalla!
- Jesteś gotowa przemierzać ze mną tą ścieżkę ,która prowadzi do okropnego miejsca w którym przeprowadzane są tortury. A to miejsce jest zwaną szkołą?
- Tak ,jestem gotowa! Zabrała te okropne ogniste podręczniki i zeszyty ,które ułatwiają tortury niezwykłym potworom zwanych nauczycielami!
- Chodźmy , bo się spóźnimy a wtedy wole nie wiedzieć co Meduza z nami zrobi.
 Meduza to nasza dyrektorka ,mówimy tak na nią ,ponieważ na historii pani chciała nam pokazać jak wyglądała meduza pokazując nam zdjęcie. Twarz Meduzy wyglądała jak ona a jej czarne , gęste , kręcone włosy wyglądają jak węże .
  Przekraczając próg szkoły usłyszeliśmy dzwonek. Szybko pobiegłyśmy do szatni , przebrałyśmy się i poszliśmy spokojnie do klasy. Meduza nas nie złapała , na szczęście. Teraz był polski sala 54. Uśmiechając się jak głupie weszłyśmy do Sali.
-Dzień Dobry! Przepraszamy za spóźnienie.- chórem
-Dzień Dobry! Siadajcie dziewczynki!
Lekcja minęła szybko ,ale zaniepokoiło mnie zachowanie Niny. Była zamyślona , nieobecna, smutna. Powiedziałam o tym Tosi ,doszłyśmy do wniosku ,że trzeba z nią porozmawiać. Na przerwie doszłyśmy do niej.
-Hej Dziewczyny! Kamila coś się stało?
- Hej! Niee..Tylko .. Tak jakoś ..
-Na pewno? Nie chcesz pogadać?
-Nie dziewczyny.. Nie..
-Ale jak coś to mów okey?
-Dobra … powiem..
I tyle z rozmowy ,nie dowiedziałam się niczego konkretnego. No cóż ,nauczyłyśmy się ,że czasem nie możemy naciskać.. po prostu nie..
 Dziś miałam 6 lekcji , ostatnia to matma. Zajęcia szybko zleciały i została ostatnia lekcja MATMA.
Pani była uśmiechnięta i pogodna , co było dość nietypowe zachowanie z jej strony. Prawda często się uśmiecha , ale dziś była wyjątkowo miła. Po lekcjach wzięła mnie na bok i zapytała:
- I jak ,myślałaś nad tym układem?
- Dziś mam zajęcia ,więc skonsultuję się z moją trenerką. A kiedy będą odbywały się kółka?
-W środy na  siódmej  i w piątki na ósmej. –uśmiechnęła się  ,a w jej oczach widziałam błysk radości.
-Dobrze to się przygotuje , teraz muszę już iść bo się trochę spieszę ,przepraszam i do widzenia.
-Do widzenia!  
Pod szkołą czekały na mnie dziewczyny i zalały mnie falą pytań w stylu : Co się stało? Czego chciała? Ci znowu nabroiłaś? . Opowiedziałam im o co chodzi i pożegnałyśmy się i znów razem z Tosią szłam tą samą drogą.
-Teraz masz zajęcia taneczne?
-Tak o 16 .A ty co będziesz robić?
-Jadę z rodzicami na zakupy.
-O to fajnie –uśmiechnęłam się
Zaczęłyśmy gadać i nagle znalazłyśmy się  przy zakręcie.
-To pa Tosia!
-Narka Nalla!
(Wielki huug.)
Gdy wróciłam do domu do domu przygotowywałam się do zajęć tanecznych.
Włączyłam sobie muzykę i tańcząc szykował plecak , trochę starałam się posprzątać pokój. Zawsze tak robiłam. Muzyką tak jakby mi pomagała. Rodzice się przyzwyczaili ,że głośno słucham muzyki i nawet im to nie przeszkadzało.  I tak zbytnia nie słyszeli bo jak coś mieszkam na naprawdę ładnym i dużym strychu ,jeśli strych się liczy to nasz dom jest dwupiętrowy. Parter posiadał kuchnie z jadalną , salon ,łazienkę  . Pierwsze piętro pokój mamy ,garderobę i pokój dla gościa. No i mój strych: mój pokój, łazienkę i pomieszczenie z wielkim telewizorem z głośnikami, wielką kanapą.
 Czas mi bardzo zleciał i mam zawiozła mnie na zajęcia. Było bardzo fajnie tańczyliśmy do
Mark Ronson - Uptown Funk ft. Bruno Mars. Nasza ekipa taneczne jest bardzo fajna. Wszyscy dobrze się dogadujemy. Jest bardzo śmiesznie, w wolnym czasie gadałam z trenerką na temat układów na konkurs i ułożyliśmy wszyscy razem idealny układ do Meghan Trainor - All About That Bass . Naprawdę mi się podobał. Kasia z kółka zaproponowała ,że poprowadzi ze mną kółko. Ucieszyłam się i przyjęłam propozycję.  Czas się skończył i tata po mnie przyjechał. Wypytywał o szkołę, kółko. To mu powiedziała co pani mi zaproponowała i że się zgodziłam i ,że dziś tańczyliśmy fajne układy. Powiedziałam to co najważniejsze..
 Kiedy wróciliśmy do domu mama czekała z kolacją ,zjadłam szybko i poszłam do siebie przygotować się do szkoły. Na górze czekał na mnie Dragon.
-Hej Draguś! Jak Ci dzień minął?!
-A dobrze ,trochę się nudziłem ale no cóż..
-Oj tam oj tam! Ciesz się ,że do szkoły nie musisz chodzić..
-W szkole jest fajnie!
-Ta jak nie ma sprawdzianów , kartkówek i pytań..
-Przestań marudzić..
-No dobra.. Szybko się nauczę to może jeszcze książkę poczytam.
-A ja się pobawię ..A wyjdziesz jutro ze mną na dwór .. proszę -zaczął skamleć
-No dobrze .. Pójdziemy się przejść..
-Jest! – merdał ogonem
-A teraz daj mi się uczyć..
Po godzince nauczyłam się wszystkiego i byłam gotowa do szkoły. Jeszcze wybrałam sobie ciuchy ,wyprasowałam je. Poczytałam trochę książkę i poszłam spać.
To był naprawdę ciężki dzień ,ale była jeszcze noc.. 





piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 6 ,,Łąka, ja i Rozal "




 W nocy ,znów miałam sen ..Na początku byłam na łące.. Widok był cudowny. Wręcz nie do opisania. Rosły tam najpiękniejsze kwiaty jakie widziałam i nie znałam. Niebo było przejrzyste..białe kłębki waty układały się w kształty ,nie mogłam się powstrzymać. Ułożyłam się wygodnie na trawie i oglądałam te różne kształty. Gdy nagle..
  Pojawiła się znów ta sama kobieta. Uśmiechnęła się ,a ja szybko wstałam. Szczerze nie wiedziałam co powiedzieć. Kobieta to zauważyła i zaczęła mówić.
-Jestem Rozalia ..Możesz mówić do mnie Rozal .. Moje słowa się sprawdziły ,prawda? 
-Tak ..-trochę się zakłopotałam 
-A teraz mnie posłuchaj..Jak Ci już mówiłam będziesz odwiedzała tą krainę co noc. Będziesz się tu uczyła wykorzystywać swoje moce. Znajdziesz też przyjaciół ,przynajmniej mam taką nadzieje. Dragon będzie Ci pomagał w przyzwyczajeniu się do takiego życia. Mam nadzieje ,że jego mowa , aż tak cie nie przeraziła. 
-Co prawda ,byłam w szoku ,ale dałam radę. 
-Dziś nie będziesz poznawała tajników amuletu. Trzy następne noce poświęcimy na zapoznanie sie z innymi i z tą krainą. Potem zaczniemy naukę.
-Dobrze ,a czy mogę jeszcze trochę nacieszyć się tą łąką?
-Mam to Pani pytanie..
-Mów do mnie Rozal- uśmiech 
-Dobrze , to Rozal możesz mi odpowiedzieć na parę pytań?
-Wiem o co chcesz zapytać ,ale to nie jest jeszcze czas ,abyś się dowiedziała..
-Ohh.. No dobrze ..
-Powiem Ci tylko ,że ten amulet jest bardzo cenny i nie bez powodu to twoja rodzina go dostała. 
-Czyli dziś nic więcej się nie dowiem?
-Niestety nie ..teraz dam Ci trochę czasu na przemyślenia i wrócisz do siebie. Miłych snów Nalla 
-Eee..Do zobaczenia Rozal..
 I zniknęła tak po prostu się rozpłynęła. Te słowa ,,Miłych snów Nalla" ,pamiętam je skądś. Ten głos także mi się kojarzył. Znów położyłam się na miękkiej trawce i zaczęłam na nowo moje rozmyślanie. Wszystko to było dziwne , nie umiem tego wszystkiego sobie poukładać w głowie . Nie rozumiem tego. Nagle poczułam się senna i zamknęłam powieki, gdy je otworzyłam byłam w swoim łóżku ,obok spał Dragon. Spojrzałam na zegarek ,była druga w nocy. Poszłam spać i miałam sen ,ale to był prawdziwy sen ,nie kraina.
  Biegłam ,ktoś mnie gonił. Nie mogłam się zatrzymać ,czułam ,że nie mogę.Słyszałam mój ciężki oddech i szybkie bicie serca. Czułam kropelki potu które spływały po moim czole. Byłam w lesie ,biegłam na ślepo przez mgłę. Co trochę się odwracałam ,ale nikogo lub niczego nie było ,ale i tak czułam ,że muszę biec. Nagle wpadłam w jakąś dziurę ,której nie zauważyłam i tak spadałam w nicość i..
 Obudziłam się cała spocona ,znów spojrzałam na zegarek była czwarta. Wiedziałam ,że nie ma sensu nad tym wszystkim się zastanawiać i poszłam spać.

wtorek, 31 marca 2015

Rozdział 5 ,,Dragon"

28.03.2015 r. (niedziela)


  Nagle obok mnie położył się Dragon i przypomniałam sobie co mówiła do mnie ta kobieta. Powiedziała ,że będę rozmawiać ze zwierzętami ,więc co mi szkodzi spróbować zaczęłam mówić po cichu ,aby nie obudzić dziewczyn.
-Hej Dragonuś! Jak się spało? Cio pieseczku ,miałeś jakiś sen? Nie chcesz gadać co?
Spojrzał się na mnie swoimi czarnymi dużymi oczami.
-No dobra nie to nie.
I znów ułożył się do snu.
  Czyli jednak ten dziwny sen był tylko moim snem. Dalej go nie rozumiem ,ale co zrobić? Chodź dalej mi się zdaje ,że ten sen był niezwykły .
  Dziewczyny powoli wstawały a ja przygotowywałam śniadanie ,dzięki czemu na chwile zapomniałam o niepokojącym śnie.
  Na śniadanie była jajecznica i wyjęłam wszystko z lodówki ,aby mogły coś sobie wybrać. Po jedzeniu poszłyśmy na górę do mojego pokoju ,włączyłyśmy outside Ellie Goulding i zaczęłyśmy rozmawiać. Praktycznie o wszystkim i o niczym.
  Około godziny dziesiątej przyjechała mama a dziewczyny powoli się zbierały. Pożegnałam się i o jedenastej siedziałam na fotelu zmęczona i pełna myśli. Z dołu mama zawołała:
- Nalla ,nakarm Dragona!
-Dobrze!-odkrzykłam i spojrzałam na leżącego Dragona.
-No chodź piesku idziemy po jedzonko-odwróciłam się i usłyszałam jakieś słowa w stylu
-Ohh.. w końcu ,trochę się głodny zrobiłem. Ciekawe co dziś będzie dobrego! Mam nadzieje ,że to co tydzień temu!
   Odwróciłam się szybko ,a tam nikogo nie był tylko Dragon machający ogonem. Wydało mi się to bardzo podejrzane. Czyżby ta kobieta mówiła prawdę? Wyjełam serduszko i przyglądałam sie mu. Czy ty naprawdę jesteś magiczny jakim się zdajesz?
 -No chodź ,głodny jestem!
   Spojrzałam na psa a on stał przed drzwiami wyciągnął język i merdał ogonem.
-Co Dragonuś! Co jeszcze masz do powiedzenia?
-No chodź bo głodny jestem.
 Byłam w takim szoku ,że przez chwile stałam z otwartymi ustami.Piesek jakby to zauważył ,usiadł mi na kolanach i zaczął znów przemawiać.
-No spokojnie przecież Liliana miała Ci wszystko powiedzieć! To znaczy mniej więcej .. na początek.
-Od kiedy ty...ty...mówisz?
-Hmm.. Tak ..od zawsze. Tylko ty mnie nie rozumiałaś.
-I ta Lilian to kobieta z moje snu?
-Czyli jednak z tobą rozmawiała?
-Tak ,powiedziała ,że ty mówisz ,ale myślałam ,że to sen!
-A jednak się myliłaś..
-I ja..teraz..tak..będę Cie rozumiała?
-No tak. A teraz chodź bo głodny jestem
-No już idę!
 Ten pies mnie przerażał i już nawet nie chodziło o to ,że gadał ,bo często to sobie wyobrażałam ,ale o to ,że ja go pierwszy raz zrozumiałam a ten myśli tylko o jedzeniu. Kiedy patrzyłam jak je ,myślałam nad tym wszystkim. Musiałam to sobie poukładać> Ona mówiła ,że będę wracała do tej krainy co noc...A więc spotkam ją jeszcze... To może dowiem się czegoś więcej...Ale na razie muszę wyciągnąć co nieco od Dragona...On wiedział o ..jak jej było Lilianie...Czyli on musi coś wiedzieć...
 Teraz patrzył na pieska ,który jadł swój obiad. Widać ,że mu smakuje a jak tylko skączy to go wypytam o wszystko.
 Po piętnastu minutach mój głodomor wreszcie skończył.
-A teraz muszę z tobą pogadać
-Wiem wiem ,ale może chodźmy na górę?
-Masz rację ,a więc chodźmy!
 Kiedy dotarliśmy do celu ,znów podjełam temat.
-Mam do ciebie dużo pytań i nie wiem na jakie jesteś wstanie mi odpowiedzieć...
-A więc pytaj i masz rację na większość Ci nie odpowiem.
-To najpierw te najprostsze..a więc..Te ,które Cie miałam zamiar zapytać ,gdybyś potrafił mówić.To Podoba ci się imie?
-Tak!
-A czy to prawda ,że widzisz na biało czarno?
-Nie,to jest mit! Widze kolory tak jak i ty!
I tak zaczęła się moja rozmowa z Dragonem. Rozmawialiśmy długo ,ale nie o tym co chciałam ,lecz byłam już senna i zasnęłam,,,,


sobota, 28 marca 2015

Rozdział 4 ,,Dziwny sen"

...
Stałam w ciemnościach ,gdy nagle podeszła do mnie piękna kobieta o długich jasnych włosach , oczach niebieskich niczym bezchmurne niebo, wąskich różowych ustach lekkich rumieńcach. Na jej złotych włosach widniał wianek z białych róż. Miała na sobie białą długą sukienke. Uśmiechała się pogodnie i powiedziała.
-Na początku będziesz myślała ,że wariujejsz ,lecz tak nie jest! To nie sen ,nie jestem twoją wyobraźnią ,lecz królową pięknej krainy, a ty będziesz ją odwiedzała co noc! To twój naszyjnik dał Ci te zdolność ,lecz to nie tylko ten dar Ci dał! Będziesz się uczyła kożystać z mocy w naszej krainie. Na początku będziesz rozumiała mowe zwierząt. Nie przeraź się ,gdy Dragon do Ciebie przemówi. Pamiętaj o tym i zachowaj swoje zdolnosci dla siebie , nikomu ich nie pokazuj i jeszcze jedno. Nie zdejmuj naszyjnika ,gdyż jest zbyt niebezpieczne ,wiem że na niektórych lekcjach będą Ci kazali to uczynić ,ale pomyśl o tym ,aby stał sie on niewidzialny a tak sie stanie. Zapamiętaj wszystko co Ci mówiłam.
 I znikła ,a ja się obudziłam. Odruchowo sprawdziłam godzine ,była szósta. Dziewczyny jeszcze spały ,ja już nie mogłam. Cały czas myślałam nad tym snem. Ona była taka prawdziwa ,taka materialna. Ale to nie może być prawda no bo jak moge mieć moce. Przecież nie istnieje coś takiego.
 Leżałam tak na łóżku ,cały czas myśląc ,gdy nagle...

Rozdział 3 ,, Czyste szaleństwo "

27.03.2015 r.  (sobota)


   Razem z mamą zaczęłyśmy przygotowania do imprezy, jedzenie, picie i dekorację.Około godziny 16:00 przyszły dziewczyny. Moje kochane wariatki :Tosia , Nina, Kamila, Lena, Sandra, Nikola. 
   Po powitaniu wszystkich ,dziewczyny kazały mi otworzyć prezenty. Od Tosi dostałam dwa super wypasione pady i wielką czekoladę! Od Niny  :














Od Kamili super książki , Leny -kapciuszki-misie , Sandra-pen drive w kształcie serduszka ,Nikola-włochata poduszka z minką. Wszystkie prezenty oczywiście były trafione. Bardzo cieszyłam się z każdego! Po podziękowaniu każdemu za cudowny prezent poszłyśmy do jadalni na tort czekoladowy i picolo. Oczywiście śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy co chwilę. Po zjedzeniu poszłyśmy na górę do mojego pokoju. Włączyłyśmy komputer muzykę na full i szalałyśmy. Nagle mama mnie zawołała:
-Nalla ,zejdź na chwilkę!
-Coś się stało?
-Nie ,tylko po kolacji razem z tatą jedziemy do kolegów na noc. Dom cały bedzie wasz ,ale proszę was niech nic się nie stłucze. Bawcie się ,ale z umiarem! Jedzenie i piecie masz w kuchni! Dasz rade prawda?
-Oczywiście ,że dam! Dziękuję mamo!! -przytuliłam ją mocno i poszłam na górę.
(jak coś nasz dom jest dwu piętrowy. Parter ,pierwsze piętro , drugie-poddasze tam jest mój pokój) Kiedy oznajmiłam dziewczyną ,że dom będzie nasz dostały jeszcze większej głupawki! Czas leciał bardzo szybko ,na wygłupianiu się! Razem z dziewczynami szalałyśmy i to na całego! To co wyprawiałyśmy nie da się opisać!
     Po kolacji zostałyśmy same , co doprowadziło do włączenie się głupawki na całe obroty. Oj ..było ciekawie. Około pierwszej w nocy ,oglądałyśmy horror. A tak dokładniej : Egzorcyzmy Emilly Rose, Annabell i Tropiciele mogił. Oczywiście ja się bałam najbardziej ,a że mam naprawdę dużą wyobraźnie... oj działo się.. Około piątej postanowiliśmy iść spać na godzinkę i wtedy miałam bardzo dziwny sen....

czwartek, 26 marca 2015

Rysunek naszyjnika ;D

Hejka :* Chciałabym wam pokazać jak wyobraziłam sobie ten niezwykły naszyjnik ;3 A wyglądał on tak :
Ten rysunek narysowała dla mnie Juliet :* Dziękuję ♥

Rozdział 2 ,,Magiczny prezent"

27.03.2015 r. (sobota)

   Malutki promyczek słoneczka ,który zaglądał do mojego pokoju przez okno postanowił mnie obudzić. Oświetlił moją opaloną twarz powodując moje obudzenie, powoli otworzyłam brązowe oczy. Teraz patrzyłam na pomieszczenie  z szeroko otworzonymi oczyma, rozejrzałam się i sprawdziłam godzinę. Była dokładnie siódma, teraz leżałam już ze świadomością ,że to dziś! Dziś są moje urodziny! Wstałam , ubrałam się , szybkim krokiem powędrowałam do toalety ,lecz cicho i bez szelestnice niczym lew polujący na swój obiad. Moim zamiarem teraz było przejęcie toalety bez obudzenia rodziców i siostry. Udało mi się, misja została wykonana! Teraz czuła się dumna , byłam niczym policjantka ,która wykonała swoje zadanie z precyzją i pozytywnie. Nie obudziłam nikogo! I to był mój cel , wstać przed wszystkimi.. Nawet Dragona nie obudziłam! Usiadłam wygodnie na swoim ulubionym fotelu ,założyłam słuchawki i patrzyłam w okno. Moja wyobraźnia się włączyła.. wpatrzona w swój ogród wyobrażałam sobie sceny z filmów. Moja wyobraźnia działała na pełnych obrotach ,czyli jak zawsze.    Po niecałej godzinie ,wszyscy się obudzili z myślą ,że śpię. Mama weszła z urodzinowym śniadanie do łóżka! Uśmiechnęła się ,gdy zobaczyła mnie siedzącą w fotelu. Zaczęła śpiewać "Sto lat" a Dragon zaczął szczekać , jakby chciał także zaśpiewać. Na tacy przyniosła mi jajecznice z muffinką w której była świeczka i sok pomarańczowy. Leżało także małe pudełeczko ,podniosłam je a mama powiedziała.
 -To twój prezent urodzinowy ode mnie. Dostałam go kiedyś od mamy ,gdy byłam taka jak ty! Ten prezent przechodzi z matki na córkę ,gdy ukończy 15 lat!
  Otworzyłam pudełko a w nim ujrzałam piękny naszyjnik! Było to serduszko z jakiegoś szlachetnego kamienia. Zauważyłam ,że zmienia kolor na każdy odcień fioletowego ,niebieskiego i trochę różowego, Był piękny! Cudowny! Zawieszony był na złotym łańcuszku.
-Dziękuję mamo! jest przepiękny! I taki, MAGICZNY!
-Nawet nie wiesz jak bardzo!
-Będę go cały czas nosić ,już go nie ściągnę!
-Mam taką nadzieje! Ten naszyjnik jest bardzo cenny narazie nie wiesz jak bardzo! Zjedz sobie spokojnie a ja idę przygotować jedzenie na twoje przyjęcie.
Gdy mama wyszła nadal byłam pochłonięta radością z nowego prezentu. To było coś wspaniałego! Nie wiem czemu wydawało mi się ,że skrywa jakiś sekret..Jak się później okazało moje przeczucie mnie nie zawiodło..
                                                                            ♪♪♪
Cdn....