Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozdział 7. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozdział 7. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział 7 ,, To był naprawdę ciężki dzień ,ale była jeszcze noc.. "

30.03.2015 r. (poniedziałek)

  
  Nagle zadzwonił mój ulubiony budzik o 6:40 . Byłam bardzo zmęczona ,ale musiałam się ogarnąć i zejść na dół na śniadanie. 
 Szybko przygotowałam się do szkoły i nie budząc Dragona zeszłam na dół.
-Hej Mamuś! Co tam robisz?
-Hej Nalla. Śniadanie .
-hmm.. Jestem głodna
-Poczekaj jeszcze chwilkę zaraz jajecznica będzie gotowe.
-Dobrze ..poczekam .. ale ślinka mi leci jak patrzę na tą jajecznice ..
-Wytrzymasz Nalluś , jak się spało? - obróciła się i spojrzała mi w oczy.
-Dobrze...
 Czyżby wiedziała o wszystkim co się działo? A może mama też ma moce? Nie, przecież to naszyjnik nas nimi obdarowuje. Może po prostu się spytam.. Nie , jeszcze nie. Chociaż musiała coś wiedzieć.  Rozal mówiła ,że nie bez powodu naszyjnik wybrał naszą rodzinę. Czyli już od paru lat musi on krążyć z matki na córkę. A co jeśli urodził się chłopak ,też dostał naszyjnik. Byłoby to dość nietypowe ,ale czemu nie?
Rozmyślałam tak jedząc jajecznice  ,gdy spojrzałam na zegarek.
-O matko już 7:30! Lecę ,papa mamo!
-Miłego dnia skarbie! Nie zapomnij o tym ,że dziś masz taneczne!
-A no tak! Dziś o 16?
-Tak!
-To papa
 I już szłam do szkoły ,idzie się około 15 min ,ale nie lubię się spóźniać. Zwłaszcza ,że dziś umówiłam się z Tosią o 7:35 obok sklepu. ( To było nasz punkt spotkań idąc razem do szkoły ). Tosie znam od ..dziecka. Jest moją najlepszą przyjaciółką.Jestem mniej więcej w jej wzroście. Ma blond włosy do ramion i ciepłe piwne oczy. Trochę się różniłyśmy ja miałam brązowe włosy jej długości i zielone oczy.  Potem w podstawówce poznałam resztę dziewczyn. Kamile tylko poznaliśmy w gimnazjum. Wszystkie mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Uważam ,że stanowimy niezłą ekipę.
 Gdy dotarłam do sklepu Tosia szła zza zakrętu. Stanęłam patrząc na idącą blondynkę.
-Hej Tosia!
-Hej Nalla!
- Jesteś gotowa przemierzać ze mną tą ścieżkę ,która prowadzi do okropnego miejsca w którym przeprowadzane są tortury. A to miejsce jest zwaną szkołą?
- Tak ,jestem gotowa! Zabrała te okropne ogniste podręczniki i zeszyty ,które ułatwiają tortury niezwykłym potworom zwanych nauczycielami!
- Chodźmy , bo się spóźnimy a wtedy wole nie wiedzieć co Meduza z nami zrobi.
 Meduza to nasza dyrektorka ,mówimy tak na nią ,ponieważ na historii pani chciała nam pokazać jak wyglądała meduza pokazując nam zdjęcie. Twarz Meduzy wyglądała jak ona a jej czarne , gęste , kręcone włosy wyglądają jak węże .
  Przekraczając próg szkoły usłyszeliśmy dzwonek. Szybko pobiegłyśmy do szatni , przebrałyśmy się i poszliśmy spokojnie do klasy. Meduza nas nie złapała , na szczęście. Teraz był polski sala 54. Uśmiechając się jak głupie weszłyśmy do Sali.
-Dzień Dobry! Przepraszamy za spóźnienie.- chórem
-Dzień Dobry! Siadajcie dziewczynki!
Lekcja minęła szybko ,ale zaniepokoiło mnie zachowanie Niny. Była zamyślona , nieobecna, smutna. Powiedziałam o tym Tosi ,doszłyśmy do wniosku ,że trzeba z nią porozmawiać. Na przerwie doszłyśmy do niej.
-Hej Dziewczyny! Kamila coś się stało?
- Hej! Niee..Tylko .. Tak jakoś ..
-Na pewno? Nie chcesz pogadać?
-Nie dziewczyny.. Nie..
-Ale jak coś to mów okey?
-Dobra … powiem..
I tyle z rozmowy ,nie dowiedziałam się niczego konkretnego. No cóż ,nauczyłyśmy się ,że czasem nie możemy naciskać.. po prostu nie..
 Dziś miałam 6 lekcji , ostatnia to matma. Zajęcia szybko zleciały i została ostatnia lekcja MATMA.
Pani była uśmiechnięta i pogodna , co było dość nietypowe zachowanie z jej strony. Prawda często się uśmiecha , ale dziś była wyjątkowo miła. Po lekcjach wzięła mnie na bok i zapytała:
- I jak ,myślałaś nad tym układem?
- Dziś mam zajęcia ,więc skonsultuję się z moją trenerką. A kiedy będą odbywały się kółka?
-W środy na  siódmej  i w piątki na ósmej. –uśmiechnęła się  ,a w jej oczach widziałam błysk radości.
-Dobrze to się przygotuje , teraz muszę już iść bo się trochę spieszę ,przepraszam i do widzenia.
-Do widzenia!  
Pod szkołą czekały na mnie dziewczyny i zalały mnie falą pytań w stylu : Co się stało? Czego chciała? Ci znowu nabroiłaś? . Opowiedziałam im o co chodzi i pożegnałyśmy się i znów razem z Tosią szłam tą samą drogą.
-Teraz masz zajęcia taneczne?
-Tak o 16 .A ty co będziesz robić?
-Jadę z rodzicami na zakupy.
-O to fajnie –uśmiechnęłam się
Zaczęłyśmy gadać i nagle znalazłyśmy się  przy zakręcie.
-To pa Tosia!
-Narka Nalla!
(Wielki huug.)
Gdy wróciłam do domu do domu przygotowywałam się do zajęć tanecznych.
Włączyłam sobie muzykę i tańcząc szykował plecak , trochę starałam się posprzątać pokój. Zawsze tak robiłam. Muzyką tak jakby mi pomagała. Rodzice się przyzwyczaili ,że głośno słucham muzyki i nawet im to nie przeszkadzało.  I tak zbytnia nie słyszeli bo jak coś mieszkam na naprawdę ładnym i dużym strychu ,jeśli strych się liczy to nasz dom jest dwupiętrowy. Parter posiadał kuchnie z jadalną , salon ,łazienkę  . Pierwsze piętro pokój mamy ,garderobę i pokój dla gościa. No i mój strych: mój pokój, łazienkę i pomieszczenie z wielkim telewizorem z głośnikami, wielką kanapą.
 Czas mi bardzo zleciał i mam zawiozła mnie na zajęcia. Było bardzo fajnie tańczyliśmy do
Mark Ronson - Uptown Funk ft. Bruno Mars. Nasza ekipa taneczne jest bardzo fajna. Wszyscy dobrze się dogadujemy. Jest bardzo śmiesznie, w wolnym czasie gadałam z trenerką na temat układów na konkurs i ułożyliśmy wszyscy razem idealny układ do Meghan Trainor - All About That Bass . Naprawdę mi się podobał. Kasia z kółka zaproponowała ,że poprowadzi ze mną kółko. Ucieszyłam się i przyjęłam propozycję.  Czas się skończył i tata po mnie przyjechał. Wypytywał o szkołę, kółko. To mu powiedziała co pani mi zaproponowała i że się zgodziłam i ,że dziś tańczyliśmy fajne układy. Powiedziałam to co najważniejsze..
 Kiedy wróciliśmy do domu mama czekała z kolacją ,zjadłam szybko i poszłam do siebie przygotować się do szkoły. Na górze czekał na mnie Dragon.
-Hej Draguś! Jak Ci dzień minął?!
-A dobrze ,trochę się nudziłem ale no cóż..
-Oj tam oj tam! Ciesz się ,że do szkoły nie musisz chodzić..
-W szkole jest fajnie!
-Ta jak nie ma sprawdzianów , kartkówek i pytań..
-Przestań marudzić..
-No dobra.. Szybko się nauczę to może jeszcze książkę poczytam.
-A ja się pobawię ..A wyjdziesz jutro ze mną na dwór .. proszę -zaczął skamleć
-No dobrze .. Pójdziemy się przejść..
-Jest! – merdał ogonem
-A teraz daj mi się uczyć..
Po godzince nauczyłam się wszystkiego i byłam gotowa do szkoły. Jeszcze wybrałam sobie ciuchy ,wyprasowałam je. Poczytałam trochę książkę i poszłam spać.
To był naprawdę ciężki dzień ,ale była jeszcze noc..