30.03.2015 r. (poniedziałek)
Nagle zadzwonił
mój ulubiony budzik o 6:40 . Byłam bardzo zmęczona ,ale musiałam się ogarnąć i zejść na dół na śniadanie.
Szybko przygotowałam się do szkoły i nie budząc Dragona zeszłam na dół.
-Hej Mamuś! Co tam robisz?
-Hej Nalla. Śniadanie .
-hmm.. Jestem głodna
-Poczekaj jeszcze chwilkę zaraz jajecznica będzie gotowe.
-Dobrze ..poczekam .. ale ślinka mi leci jak patrzę na tą jajecznice ..
-Wytrzymasz Nalluś , jak się spało? - obróciła się i
spojrzała mi w oczy.
-Dobrze...
Czyżby wiedziała o
wszystkim co się działo? A może mama też ma moce? Nie, przecież to naszyjnik
nas nimi obdarowuje. Może po prostu się spytam.. Nie , jeszcze nie. Chociaż
musiała coś wiedzieć. Rozal mówiła ,że
nie bez powodu naszyjnik wybrał naszą rodzinę. Czyli już od paru lat musi on
krążyć z matki na córkę. A co jeśli urodził się chłopak ,też dostał naszyjnik.
Byłoby to dość nietypowe ,ale czemu nie?
Rozmyślałam tak jedząc jajecznice ,gdy spojrzałam na zegarek.
-O matko już 7:30! Lecę ,papa mamo!
-Miłego dnia skarbie! Nie zapomnij o tym ,że dziś masz
taneczne!
-A no tak! Dziś o 16?
-Tak!
-To papa
I już szłam do
szkoły ,idzie się około 15 min ,ale nie lubię się spóźniać. Zwłaszcza ,że dziś
umówiłam się z Tosią o 7:35 obok sklepu. ( To było nasz punkt spotkań idąc
razem do szkoły ). Tosie znam od ..dziecka. Jest moją najlepszą przyjaciółką.Jestem mniej więcej w jej wzroście. Ma blond włosy do ramion i ciepłe piwne oczy.
Trochę się różniłyśmy ja miałam brązowe włosy jej długości i zielone oczy. Potem w podstawówce poznałam resztę dziewczyn.
Kamile tylko poznaliśmy w gimnazjum. Wszystkie mamy ze sobą bardzo dobry
kontakt. Uważam ,że stanowimy niezłą ekipę.
Gdy dotarłam do
sklepu Tosia szła zza zakrętu. Stanęłam patrząc na idącą blondynkę.
-Hej Tosia!
-Hej Nalla!
- Jesteś gotowa przemierzać ze mną tą ścieżkę ,która
prowadzi do okropnego miejsca w którym przeprowadzane są tortury. A to miejsce
jest zwaną szkołą?
- Tak ,jestem gotowa! Zabrała te okropne ogniste
podręczniki i zeszyty ,które ułatwiają tortury niezwykłym potworom zwanych
nauczycielami!
- Chodźmy , bo się spóźnimy a wtedy wole nie wiedzieć co
Meduza z nami zrobi.
Meduza to nasza
dyrektorka ,mówimy tak na nią ,ponieważ na historii pani chciała nam pokazać
jak wyglądała meduza pokazując nam zdjęcie. Twarz Meduzy wyglądała jak ona a
jej czarne , gęste , kręcone włosy wyglądają jak węże .
Przekraczając próg szkoły usłyszeliśmy
dzwonek. Szybko pobiegłyśmy do szatni , przebrałyśmy się i poszliśmy spokojnie
do klasy. Meduza nas nie złapała , na szczęście. Teraz był polski sala 54.
Uśmiechając się jak głupie weszłyśmy do Sali.
-Dzień Dobry! Przepraszamy za spóźnienie.- chórem
-Dzień Dobry! Siadajcie dziewczynki!
Lekcja minęła szybko ,ale zaniepokoiło mnie zachowanie
Niny. Była zamyślona , nieobecna, smutna. Powiedziałam o tym Tosi ,doszłyśmy do
wniosku ,że trzeba z nią porozmawiać. Na przerwie doszłyśmy do niej.
-Hej Dziewczyny! Kamila coś się stało?
- Hej! Niee..Tylko .. Tak jakoś ..
-Na pewno? Nie chcesz pogadać?
-Nie dziewczyny.. Nie..
-Ale jak coś to mów okey?
-Dobra … powiem..
I tyle z rozmowy ,nie dowiedziałam się niczego
konkretnego. No cóż ,nauczyłyśmy się ,że czasem nie możemy naciskać.. po prostu
nie..
Dziś miałam 6
lekcji , ostatnia to matma. Zajęcia szybko zleciały i została ostatnia lekcja
MATMA.
Pani była uśmiechnięta i pogodna , co było dość nietypowe
zachowanie z jej strony. Prawda często się uśmiecha , ale dziś była wyjątkowo
miła. Po lekcjach wzięła mnie na bok i zapytała:
- I jak ,myślałaś nad tym układem?
- Dziś mam zajęcia ,więc skonsultuję się z moją trenerką.
A kiedy będą odbywały się kółka?
-W środy na siódmej
i w piątki na ósmej. –uśmiechnęła się ,a w jej oczach widziałam błysk radości.
-Dobrze to się przygotuje , teraz muszę już iść bo się
trochę spieszę ,przepraszam i do widzenia.
-Do widzenia!
Pod szkołą czekały na mnie dziewczyny i zalały mnie falą
pytań w stylu : Co się stało? Czego chciała? Ci znowu nabroiłaś? . Opowiedziałam
im o co chodzi i pożegnałyśmy się i znów razem z Tosią szłam tą samą drogą.
-Teraz masz zajęcia taneczne?
-Tak o 16 .A ty co będziesz robić?
-Jadę z rodzicami na zakupy.
-O to fajnie –uśmiechnęłam się
Zaczęłyśmy gadać i nagle znalazłyśmy się przy zakręcie.
-To pa Tosia!
-Narka Nalla!
(Wielki huug.)
Gdy wróciłam do domu do domu przygotowywałam się do zajęć
tanecznych.
Włączyłam sobie muzykę i tańcząc szykował plecak , trochę
starałam się posprzątać pokój. Zawsze tak robiłam. Muzyką tak jakby mi
pomagała. Rodzice się przyzwyczaili ,że głośno słucham muzyki i nawet im to nie
przeszkadzało. I tak zbytnia nie
słyszeli bo jak coś mieszkam na naprawdę ładnym i dużym strychu ,jeśli strych
się liczy to nasz dom jest dwupiętrowy. Parter posiadał kuchnie z jadalną ,
salon ,łazienkę . Pierwsze piętro pokój
mamy ,garderobę i pokój dla gościa. No i mój strych: mój pokój, łazienkę i
pomieszczenie z wielkim telewizorem z głośnikami, wielką kanapą.
Czas mi bardzo
zleciał i mam zawiozła mnie na zajęcia. Było bardzo fajnie tańczyliśmy do
Mark
Ronson - Uptown Funk ft. Bruno Mars. Nasza ekipa taneczne jest bardzo
fajna. Wszyscy dobrze się dogadujemy. Jest bardzo śmiesznie, w wolnym czasie
gadałam z trenerką na temat układów na konkurs i ułożyliśmy wszyscy razem idealny
układ do Meghan Trainor - All About That Bass . Naprawdę mi się podobał. Kasia
z kółka zaproponowała ,że poprowadzi ze mną kółko. Ucieszyłam się i przyjęłam propozycję. Czas się skończył i tata po mnie przyjechał.
Wypytywał o szkołę, kółko. To mu powiedziała co pani mi zaproponowała i że się zgodziłam
i ,że dziś tańczyliśmy fajne układy. Powiedziałam to co najważniejsze..
Kiedy wróciliśmy
do domu mama czekała z kolacją ,zjadłam szybko i poszłam do siebie przygotować
się do szkoły. Na górze czekał na mnie Dragon.
-Hej Draguś! Jak Ci dzień minął?!
-A dobrze ,trochę się nudziłem ale no cóż..
-Oj tam oj tam! Ciesz się ,że do szkoły nie musisz
chodzić..
-W szkole jest fajnie!
-Ta jak nie ma sprawdzianów , kartkówek i pytań..
-Przestań marudzić..
-No dobra.. Szybko się nauczę to może jeszcze książkę
poczytam.
-A ja się pobawię ..A wyjdziesz jutro ze mną na dwór ..
proszę -zaczął skamleć
-No dobrze .. Pójdziemy się przejść..
-Jest! – merdał ogonem
-A teraz daj mi się uczyć..
Po godzince nauczyłam się wszystkiego i byłam gotowa do
szkoły. Jeszcze wybrałam sobie ciuchy ,wyprasowałam je. Poczytałam trochę
książkę i poszłam spać.
To był naprawdę ciężki dzień ,ale była jeszcze noc..